Pozwól dzieciom dorosnąć

mama-synOne nie mogą się doczekać, kiedy wyfruną spod waszych skrzydeł. Ty jesteś przekonana, że ciągle trzeba je chronić. Czy możecie uniknąć rodzinnych konfliktów?

Dążenie do samodzielności jest podstawą rozwoju naszych dzieci. Domagają się jej, dając sygnały, których rodzice nie powinni przeoczyć. Tak naprawdę rodzice powinni cieszyć się, gdy dziecko się buntuje – bo to znak, że jest już zdolne do samodzielnego lotu z gniazda.

Nie traktuj piętnastolatka tak, jakby był ciągle nieporadnym pięciolatkiem. Daj mu przestrzeń do rozwoju. Tylko wtedy ma szansę wyrosnąć na człowieka pozbawionego kompleksów i niepotrzebnych zahamowań. Z dziećmi jest jak z roślinami w domu – żeby dobrze rosły, a ich korzenie miały miejsce – trzeba je przesadzać do większych doniczek. Prawdopodobnie ciężko ci będzie pogodzić się z tym, że dzieci stopniowo się od ciebie oddalają i dosłownie, i emocjonalnie. Jednak dla dobra swoich pociech powinnaś zrezygnować z własnego komfortu i przyjąć, że to normalne, że będziesz się o nie martwić – gdy będą późno wracać do domu, wyjadą na kolonie, zwiążą się z ukochaną osobą.

Pozwól im na błędy
Twoje dziecko nieraz je popełni, ale to jego przywilej – ono się uczy, a rolą rodziców jest obserwowanie go i podpowiadanie. To, że chce coś zrobić samo, naprawdę nie jest wymierzone przeciw tobie, nie jest też oznaką niczego groźnego. Nie stwarzaj niepotrzebnych problemów. Jeśli nastolatek chce pomalować pokój na czarno, niech to zrobi, ale na twoim terenie musi przestrzegać twoich zasad, np. w kuchni i w łazience córka lub syn powinni pozostawiać po sobie porządek. Zawrzyjcie układ – ty będziesz respektowała ich niezależność, jeśli oni zaakceptują twoje zasady.

Wspieraj, gdy trzeba
Pamiętaj o tym, że dzieci prędzej czy później same będą musiały stawić czoło rzeczywistości i wtedy nikt nie pogłaszcze ich po głowie. Gdy młody człowiek przyjdzie do ciebie z kłopotem, doceń to. Niech wie, że może na tobie polegać. Jeśli dziecko tobie ufa, szybko odkryjesz, że ty także możesz zaufać jemu. Spotka je krzywda lub nabroi? Daj się wypłakać na swojej piersi, pokrzep, podpowiedz, co może zrobić, ale nie pomagaj rozwiązywać problemu. Zachęć, żeby poradziło sobie samo – to będzie doskonały trening na przyszłość.

Kochaj mądrze
Przypomnij sobie, jak ty walczyłaś o niezależność, nie chciałaś słuchać rad rodziców. Nie zamartwiaj się, że dzieci same wybierają sobie drogę. I miej swoje sprawy: spotkania z przyjaciółmi, wyjazdy z mężem, hobby. Nie poświęcaj wszystkiego dziecku i rodzinie, bo kiedy twoje gniazdo opustoszeje, pozostanie ci tylko czekanie. Nie licz też, że dzieci szybko okażą dozgonną wdzięczność za trud włożony w ich wychowanie. Docenią go dopiero, gdy same zostaną rodzicami.